
Nikogo nie dziwi dziś informacja, że w średniowieczu nie umiano pisać i czytać, dlatego napisy nad rodzimymi piekarniami i masarniami zastępowano symbolami. Mieszkańcom było wtedy łatwiej odgadnąć, co znajdą w środku bez marnotrawienia cennego czasu i narażenia się na śmieszność. Buty, nożyce, kosze czy pieczywo ułatwiały rozwikłanie zagadki i umożliwiały wrocławianom zakupy. Na nieszczęście dla dorobku kulturowego i architektonicznego naszego miasta wiele naściennych ornamentów zostało zniszczonych, a do naszych czasów zachowało się ich tylko kilka, o których przy tej okazji warto wspomnieć. Pierwszy z nich znajduje się w Rynku w kamieniczce pod numerem 41 i przedstawia złotego psa, drugi to jeleń wykonany z tego samego materiału, który figuruje nad bramą, gdzie dawniej znajdowała się apteka. Na ścianie Rynku, za którą znajduje się kościół pod wezwaniem św. Elżbiety spostrzeżemy restaurację „Pod Gryfami”, a nad nią płaskorzeźby gryfów, orłów i lwów zdobiące zachodnie zabudowania historycznego centrum miasta. O tym, że kilkanaście wieków temu domy kupców wiązano z artykułami, jakie produkują świadczą umieszczone nad ich wejściem rzeźbione odpowiedniki. Grono, zielona dynia czy trzy precle to tylko niektóre z symboli, jakie umieszczone były przy każdej z kamienic, w której zamieszkiwał handlarz czy rzemieślnik. Obecnie Muzeum Architektury przechowuje, co cenniejsze zbiory, jak pozłacaną kamienną rybę zdobiącą dawniej dom Pod Złotym Łososiem. W owych czasach popularne były rzeźby uwidaczniające swój ścisły związek z herbami, o czym informuje znajdujący się nad kamienicą przy Kuźniczej hełm ozdobiony pióropuszem i medalionem. Uśmiechnięte słońce zdobi kamienicę Pod Złotym Słońcem, a korona widnieje nad wejściem do kamienicy Pod Złotą Koroną. Kamienna postać króla Salomona strzeże domu Pod Królem Salomonem, a domem o numerze 9 zajmuje się Oko Opatrzności. Przemierzając wrocławskie ulice natkniemy się na wiele innych kamiennych znaków dawnej świetności i zwyczajów, które umilą nam wędrówkę po tym wyjątkowym mieście.